środa, 16 listopada 2011

Kursy tkackie: dokąd pojechać?

Mało jest w Polsce miejsc, gdzie można nauczyć się tkactwa od podstaw. Od podstaw, czyli od nauki snucia i zakładania osnowy. Zdarza się, że muzea czy skanseny proponują zwiedzającym tkanie na warsztacie-eksponacie, jednak to nie to samo. Dokąd się udać? Ze swojej strony mogę z przyjemnością polecić Żelisławski Zapiecek koło Czaplinka, gdzie zasiadłam do krosien poziomych po raz pierwszy. Obszerną relację z kursu znajdziecie na blogu Prząśniczka: Żelisławski Zapiecek.

W zeszłym tygodniu miałam okazję uczestniczyć w zajęciach prowadzonych przez panią Anię Bałdygę w Akademii Łucznica. Poznać osobiście kobietę, która podzieliła się swoją wiedzą z dziesiątkami ludzi przede mną było miłym doświadczeniem.

Wraz z czterema koleżankami zajmowałam się tradycyjnym tkactwem, którego pani Ania nauczyła się od swoich bliskich. Gdy uporałyśmy się z osnową, można było zaczynać tkanie. Pracowałyśmy przede wszystkim nad szmaciakami. Przyda się w tym miejscu zagadka: który z nich jest moim dziełem?

Dzięki temu kursowi stałam się tkaczką z dyplomem i uprawnieniami do prowadzenia własnej pracowni, co jest dużym atutem ośrodka w Łucznicy. Podobny dyplom otrzymuje się po ukończeniu kursu w Muzeum Kultury Ludowej w Węgorzewie na Mazurach.

Tak się fajnie złożyło, że tkałam sobie razem z Beatą, która też opisała swoje wrażenia z Łucznicy: Matka tka... odcinek 3
A w kolejnym wpisie postaram się przedstawić moje krosna i pozostałe sprzęty :)

12 komentarzy:

  1. Hyh, chciałam jechać na ten kurs długoweekendowy, no ale nie wiedziałam jak z kasą będę stała... A by wyszło, że razem byśmy się uczyły :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja także zdobyłam uprawnienia na tym kursie w łucznicy tylko że w marcu :).

    Mała prośba w odświeżeniu pamięci w zakładaniu osnowy :), mogę prosić o notatki?

    OdpowiedzUsuń
  3. Alicjo, witaj, spotkałyśmy się na warsztatach w "Sztuka Puka" :). Wpadła mi w ręce książka o średniowiecznych strojach i tkactwie na Grenlandii. Być może już ją znasz, ale uważam, że informację zawsze warto przekazać dalej. Pokazuję ją na moim blogu. Zapraszam i pozdrawiam serdecznie. Do zobaczenia, Karolina. Ach to tkactwo, wciąga bezgranicznie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. @Elu - nie trafiłaś, próbuj dalej ;)

    @Karolina - bardzo mi miło, że do mnie zajrzałaś. Praca o Grenlandii jest mi znana, ale nie miałam jej w rękach. Chętnie zajrzę do niej podczas naszego kolejnego spotkania :) Pozdrawiam Cię również.

    OdpowiedzUsuń
  5. To nie ten. Ale ciepło, ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja to wiem ale nie powiem. Piekny i kolory mono

    OdpowiedzUsuń
  7. O jezu. system mi komenta przyjął. A juz parę razy tu pisałam - i nici...

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj, nie mam pojęcia, skąd takie akcje ze strony bloggera. Od tej pory niech nici wychodzą tylko z naszych prac ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czwarty od lewej, szaro malinowy.

    OdpowiedzUsuń
  10. @Krysiu - zgadłaś :) Fioletowo-malinowy wątek to paski jedwabiu.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawione komentarze :)