niedziela, 4 grudnia 2011

Kołowrotek Sonata

Jeszcze parę miesięcy temu nie powiedziałabym, że będę mieć kołowrotek. A jednak ;) Przędzenie wciąga, i to bardzo!

Zdecydowałam się na zakup Sonaty od Kromskich ze względu na możliwość złożenia. Wybrałam wersję z surowego drewna, nielakierowaną. Kołowrotek zabezpieczyłam olejkiem do drewna z Ikei Skydd. Pracuje się na nim doskonale. Przędę przede wszystkim wełnę owczą, która później trafi na krosna :) Zalety tego kółka opisała Ela we wpisie Nowy Rok z kołowrotkiem.

6 komentarzy:

  1. No, no- rewelacja :-) Ja mam sześć, ale zabytkowych, więc nie bardzo nadają się do pracy :-(

    OdpowiedzUsuń
  2. Riannon, czemu nie nadają się do pracy? Coś im dolega, czy może brakuje części? Mam również zabytkowy kołowrotek, takiego "wiejskiego cudaka" i dzięki zabiegom czyszcząco-naprawczym jest na chodzie. Oczywiście nie chodzi tak gładko jak Sonata, ale jest sprawny i można na nim prząść. Ma swój charakterek :>

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki Twojej uprzejmości "przejechałam" się na tym kołowrotku i szczerze powiem, że zaczęłam się zastanawiać nad zakupem... ale to na wiosnę, jak już będę miała swoją pracownię na poddaszu :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Po porządnej renowacji moje też mogłyby ruszyć. Potrzebują jedynie małych poprawek. Ja traktuję je jako dekory i egzemplarze dla mojego prywatnego muzeum.

    OdpowiedzUsuń
  5. To super, że wzbogacą Twoje muzeum. Będąc w muzeum w Szreniawie miałam okazję poprząść chwilę na kółku-eksponacie pochodzącym z lat 30. XX wieku. Pracował bez zarzutu, był wyjątkowo uroczy, bo malowany. Ech :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Taki kołowrotek , to przyjaciel na całe życie :)Cieszę się ,że go polubiłaś.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawione komentarze :)