czwartek, 5 stycznia 2012

Dwa wory wełny

Odebrałam dziś przesyłkę z wełenką, którą podarowała mi Ewa. Wełna, najprawdopodobniej z cakli podhalańskich (została kupiona na Podhalu, jest szorstka i gryząca) to singiel. Przybyła do mnie w bardzo dużej ilości - cieszę się jak dziecko :) Mogę eksperymentować z farbowaniem naturalnym, ćwiczyć skręcanie w 2-, 3- itd. ply, a nawet podjąć się prób nauki naalbindingu (!). Moja owieczka już zdążyła się z nią zaprzyjaźnić.

Tak przędza wygląda z bliska.

Ewo, jeszcze raz dziękuję za prezent!

7 komentarzy:

  1. Ach, zazdroszczę prezentu, przydałaby mi się taka bielutka do farbowania. Pozdrawiam w nowym roku

    OdpowiedzUsuń
  2. Owco Rogata, odezwij się do mnie na maila :)

    OdpowiedzUsuń
  3. o kurka fantastyczna welna.zazdroszcze

    OdpowiedzUsuń
  4. hihi ja też się przyłączam do zazdrości;)

    OdpowiedzUsuń
  5. O, taką można dostać od górali którzy u mnie na rynku sprzedają kapcie i skarpetki :) Mam jej jeden kłębek, muszę iść się uśmiechnąć o następny - trzeba sobie wcześniej zamówić, bo tak to nie przywożą, jakoś się nie sprzedaje ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Alicjo, ja z tych niekumatych, nie mogę znaleźć adresu Twego mailowego. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. tkackiehistorie@gmail.com :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawione komentarze :)