poniedziałek, 21 maja 2012

Złote runo

Ostatnio zajmuję się przygotowywaniem surowego runa do przędzenia. Korzystam z poradnika "Wełna na sposób angielski", do którego odnośnik znajduje się w pasku bocznym. Zebrałam już kilka moich spostrzeżeń i chciałabym się nimi podzielić.
Runo z ostrzyżonej owcy powinno być sprzedawane/oddawane wełnofilom w całości. Tworzy malowniczo wyglądający "płaszczyk". Powinno być zrolowane na wywrotkę, z widoczną wewnętrzną częścią.
Widok od zewnątrz.
Widok od środka.
Zachowanie runa w całości pozwala na konsekwentne oddzielenie poszczególnych części od siebie - zazwyczaj najlepszej jakości wełna znajduje się na barkach, plecach i karku, gorsza na bokach, najgorsza - czasem już nie nadająca się do użycia - na nogach. Zapobiega to także przemieszaniu części zabrudzonych z czystszymi partiami runa. Runo zachowane w całości pozwala na wytrzepanie lub wyjęcie przystrzyżyn, które wmieszane w upraną wełnę stanowią poważny problem w trackie przędzenia utrudniając pracę oraz życie :P
Wełnę sortuje się także ze względu na jej dalsze przeznaczenie: na przykład z partii "plecowej" uzyskuje się przędzę o długim włosie, idealną na osnowę (ang. worsted wool).
Przystrzyżyna zdjęta ze spodniej części runa.
Runo należy przechowywać wyłącznie w workach z naturalnych włókien (juta, bawełna, len, konopie), w żadnym razie nie w plastikowych, ponieważ stęchnie. Nie dotyczy to czesanek, które nie są surowym runem.

Pranie runa to temat na odrębny post. Obecnie mam kilka "płaszczyków" i pomału zaczynam przychylać się ku teorii Rosamar o podziale owiec na "syfiarzy" i "czyściochy" :)
Dodane po komentarzu E-wełenki: w powyższej teorii został pominięty czynnik ludzki, który wybitnie wpływa na jakość runa. Dla zobrazowania sprawy odsyłam Was do bloga Cormo 24-7, gdzie prezentowane są runa na owieczkach noszących specjalne ubranka ochronne, które zapobiegają dostawaniu się zanieczyszczeń do wełny. Ekstraklasa :))

Pozdrawiam wełniście!

3 komentarze:

  1. Alicjo maile dostałam ale nie miałam czasu odpisać :((
    Ubytek 25% podczas prania jest dość spory ale jeżeli jest to jedyny (ostateczny) ubytek to jest całkiem nieźle . Poszczególne etapy pracy z surowym runem powodują zawsze jakieś ubytki. Przez lata przerabiania takiego runa (oczywiście nie były to shetlandy) te ubytki wahały się w granicach od 30 - 45% w zależności od stopnia zanieczyszczenia.
    Rosamar bardzo dyplomatycznie to ujęła mówiąc jakoby to owce były czyściochami i brudasami tak jakby od nich zależało w jakich warunkach są hodowane. Ja bez takiej delikatności uważam, że raczej jest to opinia o hodowcy a nie o zwierzętach. Już wiele osób tam odesłałam http://cormo24-7.blogspot.com/ - według mnie runo doskonałe :D - przyjrzyj się tym owcom widać wyraźnie, że chodziły w ubrankach by nie zanieczyścić runa cząstkami roślinnymi. No to znowu się powymądrzałam - serdeczności :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karino, jesteś najlepsza :)
      Zdjęcia run z tego bloga to balsam na mą duszę i raj dla mych oczu. Czyściutkie :)
      A teoria o brudasach i czyściochach jak widać jest nieco chwiejna (czynnik ludzki mi/nam umknął), więc dodam podany przez Ciebie adres jako puentę powyższego wpisu.
      Wymądrzaj się dużo, takie mądrości to ja lubię!

      Usuń
  2. Rzeczywiście zdjęcia runa "podubrankowego" rewelacja - czyściutkie i chyba nie wymagające już czesania, ciekawe tylko co na to owce ;))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawione komentarze :)