poniedziałek, 10 września 2012

Trochę wszystkiego | A bit of everything

Ostatnio zabrałam się za kilka małych rzeczy. Zrobiłam rekonstrukcję taśmy tekstylnej z Opola, o której szerzej napisałam na Lucivo.


Ćwiczyłam przędzenie sposobem ruskim na moim średniowiecznym wrzecionie, które żwawo obraca się w metalowej miseczce.


Pofarbowałam wełnianą tkaninę o pięknym splocie "2/2" w wywarze z liści brzozy.



Złowiłam w internecie ciekawą niemieckojęzyczną książkę wydaną w 1974 r. (!) szeroko traktującą o tkaniu, również na krosnach poziomych. Załączam kilka fotek zawartości.






Według mnie rysunki tkackie są dziwnie wykonane.

A w niedzielę pokręciłam kółkiem i wrzecionem na zaproszenie Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie :)


// Recently I did some small tasks like the reconstruction of medieval textile ribbon found in Opole (PL), developing Russian spinning technique using my medieval spindle, some natural dyeing, book hunting and little spinning show at the museum's event in Gniezno.

8 komentarzy:

  1. Oooo... ja też chcę 'Russian spinning technique'... ^.^ Zaciekawiła mnie ta metalowa miseczka.

    Ładny kolor Ci wyszedł z brzozy, a do tego widać na zbliżeniu uwypukloną przez barwnik fakturę tkaniny - śliczności (! - tak, połknęłam 'bakcyla' xD)

    Gratuluję występu w Gnieźnie :) Widzę, że uprawiasz 'worldwide spin in public day' nie tylko w Poznaniu - dla mnie bomba ;P

    /Mjoll

    OdpowiedzUsuń
  2. Pikna "brzoza" Ci wyszła :) A moja jest totalnie żółta, tak żółta że aż się zdziwiłam :D Muszę ją obfotografować i coś o niej naskrobać, ale chyba już zbiorczo, bo dziś po udanej wyprawie na grandę w garze szykuje się barwnik z bzu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z nasyceniem koloru to chyba kwestia wody, etapu rozwoju rośliny używanej do barwienia i garnka, w którym się farbuje - to takie czynniki, o których istnieniu wiem ;) Nie miałam zbyt dobrej wody do barwienia. Żbikowi wyszedł piękny kolor z wrotyczu, mój nie jest taki atrakcyjny.

      Widzę, że koleżanki nieźle zbzikowały - super. Bzu dziś nikt nie zbiera, to po co ma się marnować.

      Usuń
  3. Miałam okazję oglądać tą tkaninę, jak i obracające się ruskie wrzeciono w owej miseczce. Robi wrażenie i splot i efekt brzozy, ale i nic skręcona na owym niepozornym wrzecionie.
    Mam nadzieję, ze trampki już nie obcieramy podczas prezentacji. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przędzenie "po rusku" jest niesamowicie wygodne i efektywne. A tkanina "brzozowa" niedługo dołączy do mojego słowiańskiego stroju.

      Trampki pomału przestają mi dokuczać ;)

      Usuń

Dziękuję za pozostawione komentarze :)