środa, 25 stycznia 2012

Poduszka

Podczas lipcowego kursu w Żelisławiu utkałam swoją pierwszą tkaninę. Zrobiłam z niej poduszkę, a właściwie poduszeczkę. Zaznaczę, że prawdziwe kolory tkaniny to te z poniższego zdjęcia (lato, wróć!).

Ma wymiary 40 na 30 centymetrów, zszyłam ją ręcznie nićmi bawełnianymi, takimi nieco grubszymi. Wypełnienie ze sklepowej poduszki. Strona pierwsza ułożyła się tak.

A druga tak. Obie coś w sobie mają...

Całkiem ładnie zeszły się ze sobą paski. Razem z panią Ireną pilnowałyśmy odległości między przejściami z jednego koloru wątku na inny.

Poduszka jest w pełni użytkowa. I choć wątek w tkaninie to ultragryząca kowarska wełna, to moja druga połowa zdaje się tego nie odczuwać i wyleguje się na niej w najlepsze :)

sobota, 21 stycznia 2012

Domy tkaczy w...

No właśnie - w jakim mieście? Zdjęcia zrobione przez Osobistego Fotografa w Nowy Rok przedstawiają XVIII- i XIX-wieczne domy tkaczy gdzieś w północnej części Polski.



środa, 18 stycznia 2012

Jodełkowo-diamentowo

Ostatnio ćwiczę sploty pochodzące od splotu skośnego: jodełkę i diamentowy. Oba sploty mają kilka wariantów, ja zaczęłam od najprostszych. Praca bardzo ciekawa i wymagająca kombinowania przy przejściu z jednego rodzaju splotu na drugi. Na przykład między pasem diamentów jodełki zmieniają kierunek - przyjrzyjcie się :) Brzegi są do dopracowania, chciałam je trochę rozrzedzić umieszczając kilka ostatnich nitek w co drugiej szczelinie płochy, co było zbędne i lekko utrudnia mi pracę.

Siła, z jaką dobijałam wątek była różna, dla mnie niezauważalna, ale miała wpływ na wygląd utkanego materiału. Jodełki w dolnej części zdjęcia są nieco oddalone od siebie.

Diamenty na powyższym zdjęciu wyszły super, następne dwa powtórzenia są nieco mocniej zbite. Ręczne tkanie to delikatna sprawa ;)

Jak Wam się podoba?

czwartek, 12 stycznia 2012

Krosna marzeń: Glimåkra Ideal

Krosna marzeń, gdy są nieosnute, wyglądają smutno. O tak właśnie.

Są to krosna ośmionicielnicowe, ośmiopodnóżkowe. Działają w oparciu o system countermarche, w którym nicielnice opadają i wznoszą się poruszane przez dwa rzędy półstopni połączonych z podnóżkami. Na powyższym zdjęciu półstopnie widać nad i pod wałem odbiorczym (znajdują się oczywiście za nim). Takie rozwiązanie zwiększa płynność ruchów pomiędzy nicielnicami a podnóżkami i poprawia komfort pracy. Wszystko reguluje się ręcznie za pomocą specjalnego zestawu zatyczek mocowanych na sznurku (Texsolv). Krosna posiadają również osobny zestaw do tradycyjnego systemu, nazywanego po angielsku counterbalance, gdzie nicielnice są bezpośrednio połączone w podnóżkami.

Mój kącik przyjemności :)

Parę dni temu wpadłam na pomysł, żeby wykonać tkaninę w bardziej skomplikowanym od płóciennego splocie, który wypatrzyłam w rewelacyjnej książce Deborah Chandler Learning to weave. Krosna postanowiły urządzić mi egzamin z tego, czy aby na pewno rozumiem zasady, jakimi się rządzą. Osnuwanie szło dobrze - do momentu, gdy sprawdziłam jak pracują podnóżki i czy tworzy się prawidłowy przesmyk, z nićmi osnowy leżącymi w dwóch równoległych płaszczyznach. Okazało się, że nic nie gra. Cały wczorajszy dzień i część dzisiejszego poranka zajęło mi dochodzenie, co zrobiłam źle. Dzięki lekturze wpisów-tutoriali tkaczek z USA zanurzyłam się pod krosna niczym mechanik w warsztacie samochodowym pod auto i spędziłam dzień na przyswajaniu niuansów systemu countermarche ;)
Gdy wszystkie nicielnice były odpowiednio równo połączone z półstopniami, a te z podnóżkami, zauważyłam, że popełniłam niewielki, ale uniemożliwiający dalszą pracę błąd (dokładnie to przypięłam łączenie z trzeciego półstopnia do czwartej dziurki drugiego podnóżka i odwrotnie ;)). Naprawiłam to małe-wielkie przeoczenie i z bijącym sercem nacisnęłam pierwszy podnóżek... potem drugi, trzeci i czwarty. Wszędzie pokazał się ładny, równy przesmyk :D
Odniosłam zwycięstwo ;)
Uff, trochę się rozpisałam i może nieco zbyt skomplikowanie, ale czuję potrzebę podzielenia się moimi doświadczeniami.

Półstopni nie należy się bać... Te po prawej stronie są nieużywane, więc je powiązałam, żeby nie przeszkadzały.

A to moja pierwsza, najważniejsza praca. Utkana w listopadzie. Wełenka w splocie płóciennym na osnowie pozostawionej przez poprzednią właścicielkę krosien.

Te same krosna, pracujące z wykorzystaniem wszystkich podnóżków można zobaczyć na blogu Geodyne.

czwartek, 5 stycznia 2012

Dwa wory wełny

Odebrałam dziś przesyłkę z wełenką, którą podarowała mi Ewa. Wełna, najprawdopodobniej z cakli podhalańskich (została kupiona na Podhalu, jest szorstka i gryząca) to singiel. Przybyła do mnie w bardzo dużej ilości - cieszę się jak dziecko :) Mogę eksperymentować z farbowaniem naturalnym, ćwiczyć skręcanie w 2-, 3- itd. ply, a nawet podjąć się prób nauki naalbindingu (!). Moja owieczka już zdążyła się z nią zaprzyjaźnić.

Tak przędza wygląda z bliska.

Ewo, jeszcze raz dziękuję za prezent!

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Pomorskie meble malowane - wystawa

Podczas zwiedzania szczecińskiego Muzeum Narodowego całkiem przypadkiem trafiliśmy na wystawę czasową poświęconą zabytkowym ludowym meblom i sprzętom z terenów Pomorza. Moją uwagę od razu przykuł kołowrotek z ozdobną przęślicą.

Niestety nie można byłoby na nim popracować, brakowało cięgna i deseczki łączącej korbowód z pedałkiem. Szpulka była niewidoczna, obłożona lnem.

Obok stało małe wijadło o ciekawej konstrukcji.

Na ścianie wisiała jeszcze jedna przęślica, bardzo bogato zdobiona.

Prządka, do której ona należała, miała się czym pochwalić :)

Więcej o wystawie można przeczytać tutaj.