czwartek, 24 maja 2012

Rarytas

Co niespodziewanego czai się w rogu hali wystawienniczej zabytkowych krosien i maszyn dziewiarskich w CMW w Łodzi? Tytuł wpisu i pierwsze słowa zdradzają, że natrafiłam na coś fajnego :)
A było to tak. Przechodząc z jednej ekspozycji na drugą zostałam zaciągnięta namówiona przez Czcibora do odwiedzenia hali znajdującej się na parterze. Stoją w niej krosna przemysłowe i maszyny dziewiarskie, najmłodsze pochodzą z lat 70. XX wieku, a najstarsze... No właśnie. Zobaczycie sami. Cofamy się w czasie.
Krosna przemysłowe, całkiem spore ;)
Krosna z początku XX wieku, z mechanizmem przerzutowym i wymiennymi cewkami do czółenka umieszczonymi w bębnie po prawej stronie.
Krosna żakardowe (wynalezione w 1805 roku przez Josepha Jacquarda).
Z oprogramowaniem!
A na samym końcu coś co wywołało u nas niezłe zaskoczenie.
Jest to rekonstrukcja krosien poziomych z Gdańska, których fragmenty - tak je wówczas zinterpretowano - odnaleziono podczas wykopalisk prowadzonych od końca lat 40. do połowy lat 50. XX wieku. Staciwa - to te pionowe najdłuższe elementy - zalegały w warstwie z połowy XI wieku, a artefakty uznane za wał nadawczy i zaporę go przytrzymującą - w warstwie młodszej, z XII wieku. Na wał nawinięta jest osnowa, a on sam opiera się z obu stron o zapory.
Jak to się stało, że wykonano tę rekonstrukcję? Co łączy Łódź z Gdańskiem? Oprócz tego, że krosna doskonale pasują do tematyki muzeum istotna jest jeszcze postać prof. Kondrada Jażdżewskiego. Uczeń prof. Józefa Kostrzewskiego, twórcy polskiej szkoły archeologicznej, objął w 1956 roku kierownictwo nad łódzkim Muzeum Archeologicznym i Etnograficznym. Przedtem kierował w Gdańsku pracownią archeologiczną badającą Stare Miasto, gdzie znaleziono opisywane wyżej przedmioty (oraz setki innych związanych z przędzeniem i tkaniem). Być może znaleziska zrobiły na prof. Jażdżewskim takie wrażenie, że zlecił wykonanie rekonstrukcji, która znajduje się w CMW.
Zrekonstruowane krosna są, jak widać, osnute. Na wale odbiorczym znajduje się utkana w splocie płóciennym tkanina. Wszystko działa poprawnie :)
Tuż obok oparte o ścianę stały krosna pionowe, jednak osnowa nie porywała swoją urodą, brakowało trzeciego brzegu, całość wydawała się być zrobiona od niechcenia.
Polecam Wam wizytę w Centralnym Muzeum Włókiennictwa, jest na co popatrzeć.

poniedziałek, 21 maja 2012

Złote runo

Ostatnio zajmuję się przygotowywaniem surowego runa do przędzenia. Korzystam z poradnika "Wełna na sposób angielski", do którego odnośnik znajduje się w pasku bocznym. Zebrałam już kilka moich spostrzeżeń i chciałabym się nimi podzielić.
Runo z ostrzyżonej owcy powinno być sprzedawane/oddawane wełnofilom w całości. Tworzy malowniczo wyglądający "płaszczyk". Powinno być zrolowane na wywrotkę, z widoczną wewnętrzną częścią.
Widok od zewnątrz.
Widok od środka.
Zachowanie runa w całości pozwala na konsekwentne oddzielenie poszczególnych części od siebie - zazwyczaj najlepszej jakości wełna znajduje się na barkach, plecach i karku, gorsza na bokach, najgorsza - czasem już nie nadająca się do użycia - na nogach. Zapobiega to także przemieszaniu części zabrudzonych z czystszymi partiami runa. Runo zachowane w całości pozwala na wytrzepanie lub wyjęcie przystrzyżyn, które wmieszane w upraną wełnę stanowią poważny problem w trackie przędzenia utrudniając pracę oraz życie :P
Wełnę sortuje się także ze względu na jej dalsze przeznaczenie: na przykład z partii "plecowej" uzyskuje się przędzę o długim włosie, idealną na osnowę (ang. worsted wool).
Przystrzyżyna zdjęta ze spodniej części runa.
Runo należy przechowywać wyłącznie w workach z naturalnych włókien (juta, bawełna, len, konopie), w żadnym razie nie w plastikowych, ponieważ stęchnie. Nie dotyczy to czesanek, które nie są surowym runem.

Pranie runa to temat na odrębny post. Obecnie mam kilka "płaszczyków" i pomału zaczynam przychylać się ku teorii Rosamar o podziale owiec na "syfiarzy" i "czyściochy" :)
Dodane po komentarzu E-wełenki: w powyższej teorii został pominięty czynnik ludzki, który wybitnie wpływa na jakość runa. Dla zobrazowania sprawy odsyłam Was do bloga Cormo 24-7, gdzie prezentowane są runa na owieczkach noszących specjalne ubranka ochronne, które zapobiegają dostawaniu się zanieczyszczeń do wełny. Ekstraklasa :))

Pozdrawiam wełniście!

wtorek, 15 maja 2012

Owijacze

Skończyłam tkać owijacze z wełny wrzosówki. Mierzą po ok. 230 cm długości i 7,5 cm szerokości każdy. Tkaninę wyprałam ręcznie w letniej wodzie, "odwałkowałam" z niej wilgoć i pozwoliłam wyschnąć. Następnie mocno naciskając gorącym żelazkiem nadałam jej ostateczny szlif. Taca, na której leżą jest rekonstrukcją znaleziska z Berlina-Spandau. O samych owijaczach możecie przeczytać tutaj: Leg Wraps. A wyglądają tak.
Teraz czeka mnie uszycie spodni do kompletu z milutkiej wełny owcy szetlandzkiej. Naturalne kolory wełny są piękne :)
Pozdrawiam czytelników i poszukiwaczy tkackich opowieści.

czwartek, 10 maja 2012

Krosna pionowe

Do napisania tego posta skłonił mnie e-mail od Krysi z Zapiecka, którą wciągnęło wrzeciono, a być może wciągnie również tkanie ;)
Krosna pionowe są proste i tanie w wykonaniu. Znane były już w neolicie. Oto rekonstrukcja z tej właśnie epoki znajdująca się w warszawskim Państwowym Muzeum Archeologicznym. Zdążyłam zauważyć, że do tkania użyto fajnej wełenki. Załączam duże zdjęcia.
Jak są zbudowane i jak działają?
Krosna pionowe składają się ze staciw (to te pionowe "stojaki"; w nazewnictwie ludowym używa się formy staciwy w odniesieniu do elementów krosien poziomych) z rozdwojonymi górnymi końcami, między którymi umieszczony jest wał, na którym wisi osnowa. Osnowa biegnie z góry na dół, na dole obciążona jest ciężarkami tkackimi, które utrzymują nici w równym naprężeniu. Osnowa posiada dwie warstwy: przednią i tylną. Aby nie zbierała się do środka podczas tkania,  na sznurkach rozpiętych za każdą z warstw w ich dolnych partiach robi się coś w rodzaju łańcuszka, który utrzymuje nici osnowy w stałej odległości od siebie.
Nici z tylnej warstwy nabiera się w nicielnice, które przymocowuje się do poprzeczki widocznej pośrodku krosien. Tkaczka pociąga poprzeczkę do siebie, osadza ją w rozwidleniu patyków widocznych na tej samej wysokości co poprzeczka, powstaje przesmyk. Przerzuca wątek, przywraca poprzeczkę do poprzedniego położenia, dobija wątek ręką lub mieczem tkackim. W takim położeniu również istnieje przesmyk, przez który przeprowadza się wątek. Na zdjęciach zaprezentowany jest sposób wykonywania tkaniny w najprostszym splocie płóciennym. Dla bardziej skomplikowanych splotów potrzeba większej liczby nicielnic.
Jedyną znaną mi osobiście tkaczką pracującą na krosnach pionowych jest Asia Kucharz - zajrzyjcie na Jej blog Krajki i inne pasje.
Jak osnuwa się krosna pionowe?
Koniecznie obejrzyjcie rewelacyjne filmy, na których rodowita Samka pokazuje pradawny sposób pracy na takich krosnach od początku do końca: Greneveving - Rátnogođđin del 1 (del - część).

Jeżeli macie jakieś pytania, śmiało piszcie. Pozdrawiam wszystkich czytelników z morza wełny ;)

poniedziałek, 7 maja 2012

Kolorowa wiosna: próbka tkaniny

Od kilku dobrych lat majówka jest dla mnie czasem spędzanym na wyjazdach, nazwijmy je, turystyczno-krajoznawczych. W tym roku było podobnie, wkrótce podzielę się z Wami moimi wrażeniami. Pierwsze przejawy znajdziecie na Prząśniczce ;)
A tymczasem przedstawiam mały wycinek pracy z wykorzystaniem osnowy pokazanej w poprzednim poście.
W trakcie snucia nitek byłam ciekawa, jak kolory będą się przenikać. Wyszła tkanina w żywych, nasyconych, orientalnych barwach. Moim zdaniem to całkiem ładne zestawienie.

Z innych wieści, to zalęgły się u mnie wilgi, które przyleciały od Dobrusi.

Naprawdę kolorowa ta wiosna :)