środa, 18 grudnia 2013

Czas zimowy | Wintertime

Czas zimowy spędzam ostatnio przy kołowrotku. Zaopatrzona w luksusowe, ręcznie barwione przez Justynę czesanki, które kupiłam na Festiwalu Przedmiotów Artystycznych kręcę sobie radośnie. Niebieskości to mieszanka BFL z jedwabiem, a pomarańczo-fiolety to połączenie BFL z moherem.
// I'm spinning some luxurious, hand-dyed fibers into yarns. BFL&silk on the left, BFL&mohair on the right. Dyed by my friend Justyna.
Krajobrazy na szpulkach.


Stadia rozwoju czesanek. Holomorfia jak nic ;)

W międzyczasie utkałam wełniany szalik (łac. focale) dla rekruta armii Imperium Romanum. Żeby zbroja w szyję nie uwierała. Chyba potraktuję szaliczek marzanną, tak jak sugerują skąpe źródła.
// Also, I wove a woolen scarf for a Roman soldier (lat. focale).

4 komentarze:

  1. "Żeby zbroja w szyję nie uwierała" - jak to brzmi ! ;-)
    Bardzo fajnie wyglądają też niteczki z Tysiowego barwienia. Chyba mi umknął ten Festiwal Przedmiotów Artystycznych. :-( chociażby z samej nazwy.

    Pozdrawiam zimowo, ale nie śniegowo.

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi kuriozalnie, wiem :D W praktyce wygląda to tak: http://www.legioxxirapax.com/pokaz_obraz.php?url=zdjecia/musztra/obrazy/musztra_01.jpg&tytul=Legio%20XXI%20RAPAX
    Niteczki cieszą oko i mam nadzieję, że trafią kiedyś do jakiejś ciekawej tkaniny.
    Co do festiwalu, to odbywa się zawsze na początku grudnia. Warto jest się na niego wybrać :-) Pozdrowienia ślę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne te Tysiowe czesanki i piękne z nich niteczki! A na Imerium Romanum oraz jego akcesoriach to ja się nie znam, ale splocik i we współczesnym świecie może sie podobać :-)))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawione komentarze :)