poniedziałek, 10 lutego 2014

Znów jodełka | Herringbone again

Chyba nigdy mi się nie znudzi... Wełna w czystej postaci.
// Never enough herringbone ;)



A na oknie i za oknem nieśmiała wiosna... Ptaki w amorach, na świerku naprzeciwko będą mieć gniazdo sierpówki, natomiast sroki - na świerku na prawo. Sikorki dzwonią wiosennie, bogatki inaczej i modraszki inaczej. Dziś po raz pierwszy słyszałam krzyki żurawi.
W maju z dość odległych krzaków zacznie się donośnie odzywać słowik, na przemian z gwiżdżącymi kosami - nie będzie słychać nic innego.


To mój setny post tutaj. Czas leci ;)

8 komentarzy:

  1. Jak zielono, jak ładnie! Kolory szalika baaardzo mi się podobają.
    Setka Ci stuknęła! To z z Ciebie duża dziewczyna ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale jak można porzucić jodełkę ?
    Toż to nie po bożemu. :-))) Śliczna wiosna u Ciebie, a szal na jej początek jak znalazł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo jodełka fajna jest! :) Dziękuję.

      Usuń
  3. Bardzo smakowite to połączenie kolorów w szalu :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawione komentarze :)