niedziela, 20 lipca 2014

Szetlandzkie opowieści, część 2 | Shetland stories, part 2

Zgodnie z zapowiedzią w poprzednim poście zamieszczam dziś małą relację ze spotkania z Elizabeth Johnston w jej pracowni. Z ręcznie przędzionej wełny szetlandzkich owiec powstają tutaj między innymi autorskie prace dziewiarskie w stylu Fair Isle. Czas minął nam błyskawicznie na rozmowach o wspólnej pasji :)
// During my Shetland journey (here you'll find the first post) I visited many interesting places. One of them is Shetland Handspun, Elizabeth Johnston's studio where she creates outstanding Fair Isle knitwear from her handspun and naturally dyed yarns. We had a great time together chatting about our passion :)
Wspólne zdjęcie z mistrzynią.
// With Elizabeth.
I kilka zdjęć z baaardzo wełnianego wnętrza :) Ręcznie przędzione, jedwabiste w dotyku motki szetlandzkiej wełny, obok dziergane sweterki, szale, czapki, mitenki; krosno pionowe, kołowrotki i bukiecik wrzecion - czego więcej można chcieć?
// Let me show you how lovely the place is. Soft and silky handspun Shetland yarn, knitted garments, vertical loom, spinning wheels and a bouquet of spindles - what more a fiber person needs?

Krosna pionowe, a na nich tradycyjna islandzka tkanina vararfeldur, którą tka się używając kosmyków runa.
// Traditional Icelandic vararfeldur fabric woven with wool staples on a warp-weighted loom.
Prace autorstwa Elizabeth, dziergane z ręcznie przędzionej wełny w naturalnych kolorach oraz barwionej naturalnie. Cudeńka.
// Knitted garments. All in natural colours of wool or knitted with naturally dyed yarns. Lovely.



Po więcej ciekawostek z pracowni Elizabeth zajrzyjcie koniecznie na shetlandhandspun.blogspot.com
// Check out Elizabeth's blog for more interesting stories: shetlandhandspun.blogspot.com

W następnym wpisie skrobnę coś o Shetland Museum and Archives.
// In the next post will write about Shetland Museum and Archives.

5 komentarzy:

  1. Cuuuudnie, a ta tkanina tkana z runa, to co na zdjęciu to jej prawa strona, tak to w rzeczywistości wygląda? taki jakby dywan?
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to taki włochaty dywan zarzucany na plecy, włosem na wierzch. Tkanina była przedmiotem wymiany handlowej, głównie islandzko-norweskiej, w XII-XIII wieku.

      Usuń
  2. Jednym słowem, byłaś w Raju. :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawione komentarze :)