piątek, 11 lipca 2014

Szetlandzkie opowieści | Shetland stories

Pod koniec czerwca wybrałam się na wełnianą eskapadę na Wyspy Szetlandzkie, gdzie odwiedziłam wiele niezwykłych miejsc. Od Unst na północy słynącego z najlepszych koronek po południowy Mainland, gdzie z ręcznie przędzionej, naturalnie barwionej wełny powstają prace w stylu Fair Isle. Od klifów Eshaness na Northmavine po stołeczne Lerwick ze wspaniałymi zbiorami szetlandzkich tekstyliów. Wpis zaczynam od zdjęcia maskonura, który skradnie serce każdemu, kto go zobaczy.
// In the end of June I went on a trip to the Shetland Islands. Visited magical places, met wonderful people, learned a lot about local textile traditions. Hope that pictures below will let you feel the spirit of the Isles. In the first photo tammie norie a.k.a. puffin, my love.
Na wstępie nie może oczywiście zabraknąć owiec, które są obecne w każdym zakątku Wysp. Były owce statyczne...
// Sheep, sheep everywhere!
...oraz dynamiczne.
A także owcze, kolorowe pochody, z mojej perspektywy - podchody. Niektóre zwierzęta są płochliwe i ludzie nie są im do szczęścia potrzebni.
Wełna sama wpadała mi w ręce. Owce szetlandzkie linieją, a luźno fruwające kawałki runa (szetl. hentilags) wykorzystywane są do przędzenia. Sprawdzone, to prawda :)
// You can find wool lying on the ground. Locally it's called a hentilag. Hentilag is a loose piece of fleece fallen from a sheep's back. Shetland sheep moult naturally. You can spin this as well as any other wool.
Kilka fotek z przechadzki po Lerwick.
// Photos taken during walks in Lerwick.

Wszędzie jest do nabycia stosowna literatura. Osobiście polecam "Shetland Textiles 800 BC to the Present", wspaniała książka na początek znajomości z szetlandzkimi tekstyliami, do których zaliczają się też wyroby dziewiarskie.
// Very nice bookshop display :) The book on the top right, 'Shetland Textiles 800 BC to the Present' is a good introduction to history of Shetland textile tradition.
Spacery poza miastem.
// Walking in the wild in unbelievably beautiful sceneries. 
W miejscach, w których krajobrazy są nieopisywalnie piękne. W oddali wyspa Foula.
Wieczorową porą.
Wpis ma charakter rozgrzewkowy :) Następny będzie o spotkaniu z Elizabeth Johnston w jej pracowni.
// In the next post I will write about my visit at Elizabeth Johnston's studio. Stay tuned :)

13 komentarzy:

  1. I am jealous, that you went there!

    I wanted to go to the Shetlands in August, a 4day - knitter - wool tour, but unfortunately (for me) the tour was booked completely
    I will go next year, for sure, I must see that and I want to be on Fair Isle one time in my life ;=)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiękne widoki... Aż chce się tam pojechać!

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, że już jesteś i mam nadzieję, że to tylko kropelka wrażeń, jaką się podzieliłaś.
    Mówisz, że runo fruwa dosłownie wszędzie ? hmmm chętnie zamieniłabym na nie komary. :-)))
    Czeka niecierpliwie, kiedy napiszesz coś o samej wełnie.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdjęcia są bardzo ładne. Mam nadzieję, że jak będziesz opowiadać o pobycie TAM to będzie trwało noce i dnie lub odwrotnie. PPS Mama.

    OdpowiedzUsuń
  5. Miło czytać, że relacja podoba się Wam.
    Glad to read you've enjoyed my post :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zazdroszcze takich widoków i wrażeń. Ciesze się jednak, że tam byłaś i podzieliłaś się z nami tym co widziałaś, bo to bardzo bardzo piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  7. "Piękno" to jest najwłaściwsze słowo na opisanie wysp :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawość mnie zżera co też się pojawi w następnym wpisie, a tymczasem dziękuję za piękne zdjęcia pięknych miejsc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prosze bardzo. Chyba czas na jakąś kawkę przy laufpompie ;)

      Usuń

Dziękuję za pozostawione komentarze :)