niedziela, 24 sierpnia 2014

Plein air

Zgodnie z obietnicą zamieszczam zdjęcia moich szali zrobione w plenerze. Jako modelka wystąpiła Dobrusia :) Najpierw znane Wam już Trzy Gracje.
// Pictures taken during walks with friends. Dobrusia as a model :)
First, Three Graces.
 
 


I najnowsze szale, o których pisałam dwa posty temu.
// And two newest shawls. Wrote about them here.

Na froncie prac barwierskich kolejne efekty - farbowanie urzetem z ogródka rodziców zakończone pomyślnie :) Mój motek to ten większy, jasnoniebieski. Mały motek przywiozłam z Finlandii.
// Also, small success in dyeing with my own woad. The light blue skein is mine, the one on the right comes from Finland.

8 komentarzy:

  1. O, urzet - piękne barwienie. Niestety, w odpowiednim czasie nie udało mi się kupić nasion. Za późno się obudziłam.
    Czy jest to ekonomiczna roślina - chodzi mi o ilość potrzebne do farbowania, w stosunku do ilości wełny, czy nie ma co się szarpać o roślinę ?

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jest ekonomiczna. Kilka roślin wystarczy, żeby uzyskać takie wybarwienie jak na zdjęciu. W przyszłym roku powinnam mieć nasiona, bo urzet kwitnie w drugim roku od wysiania. Musi tylko przetrwać zimę ;)

      Usuń
    2. Aha, zapomniałam dodać, że moja opinia dotyczy barwienia świeżymi liśćmi. To jeden ze sposobów, innym jest barwienie za pomocą pigmentu wyekstrahowanego :) z rośliny. Tutaj można o tym poczytać: http://www.woad.org.uk/html/extraction.html

      Usuń
    3. U mnie też w grę wchodzi tylko barwienie ze świeżych, bądź suszu. Też będę się rozglądać za nasionami, ale moja opinia o sile kiełkowania ogólnie nasion, jest dość kiepska. Mam mieszane uczucia, co do zakupu jesienią, czy zimą nasion, ale chyba nie będzie innego wyjścia, jak po prostu gromadzić w nadziei, że coś z tego wyjdzie. :)

      Usuń
  2. Jestem pod wrażeniem znajomości technik barwienia. Szale bardzo ładne i z pewnością przyjemnie ocieplające.
    Pozdrawiam Dorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. Szale ogrzeją szyję jesienią, a szaliska otulą i ogrzeją podczas jesiennego książek czytania ;)
      Pozdrawiam Cię również.

      Usuń

Dziękuję za pozostawione komentarze :)