piątek, 28 listopada 2014

Barwienie urzetem | Dyeing with woad

Barwienie na niebiesko ma w sobie coś magicznego. W tym roku poeksperymentowałam "od nasionka" z urzetem, który był używany w Europie na długo przed indygo.
// Dyeing experiments (recipe from Riihivilla blog is here) and weaving with blues :)
Urzet barwierski (łac. isatis tinctoria)
Korzystałam z receptury z bloga Riihivilla (link tutaj). Zrobiłam z mamą krótki film, który pokazuje ostatni, najciekawszy etap barwienia.
Wełnę po barwieniu i podeschnięciu porządnie wypłukałam w bieżącej wodzie. Niebieskości połączyłam z bielą, powstał ciepły szal. Wełna użyta na wątek jest nierównomiernie zabarwiona, przez co uzyskałam ciekawy efekt.

Razem z orzechowo-kruszynowym szalokocem prezentowanym w tym poście oraz nowym multikolorem mającym w sobie aż 10 naturalnych barw, urzetowy szal będzie do nabycia na Festiwalu Sztuki i Przedmiotów Artystycznych w Poznaniu w kolejny weekend (pełne info o wydarzeniu tu). Zapraszam :)

8 komentarzy:

  1. Nie lubię niebieskości, ale te roślinne niebieskości są magiczne, no bo zielenie, żółcie czy brązy są takie logiczne, łatwe do wyobrażenia sobie że pochodzą od roślin... a niebieski, to dla mnie poziom wtajemniczenia wyżej ;)
    PS. Ja cały czas sadzę się na farbowanie krwawnikiem... może uda mi się zacząć w przyszłym tygodniu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dokładnie tak jak piszesz - magia.
      Powodzenia w eksperymentach z krwawnikiem :)

      Usuń
  2. Utlenianie to rzeczywiście przyjemna dla oka magiczna chwila. Co ciekawe woda wcale na niebieską tez nie wygląda i gdyby nie osad po brzegach to dałabym sobie rekę uciąć, że nic niebieskiego z tego nie będzie. A nasionka urzetu gdzie kupiłaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Woda i wełna w niej zanurzona nic nie zdradzają... do momentu wyjęcia nitek z kąpieli :)
      Nasiona dostałam od koleżanki, ale można je także kupić w Europie, np. w Wielkiej Brytanii.

      Usuń
  3. Piękne niebieskości. Mnie to nawet ani jedna roślina nie wyrosła. Już przetrawiłam, że w sumie nie ma czego żałować, bo pewnie toną surowca potrzeba na barwienie z konkretnie intensywnym efektem chociażby 100 g wełny, a tu proszę. :-)))
    Cieszę się, że Ci wyszło. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z intensywnością koloru to zależy, ile wełny doda się do kąpieli. Ja byłam łapczywa i wrzucałam 100 gramów. Może w przyszłym roku opanuję zapędy ilościowe na rzecz głębszego wybarwienia ;)

      Usuń

Dziękuję za pozostawione komentarze :)