czwartek, 31 lipca 2014

Szetlandzkie opowieści, część 3 | Shetland stories, part 3

Shetland Museum and Archives to doskonałe miejsce do poznania historii Wysp. Z racji zainteresowań i tematyki bloga skupię się na eksponatach związanych z wełną ;) Po więcej informacji o Muzeum zajrzyjcie na stronę http://www.shetlandmuseumandarchives.org.uk/
// Some pictures from my visit to Shetland Museum and Archives. Focused on fiber stuff ;) If you want to know more about the place, please go to Museum's website http://www.shetlandmuseumandarchives.org.uk/
Wejście.
// Entrance.
Na początek trochę włókienniczej archeologii. Kamienne ciężarki tkackie do krosna pionowego i miecz tkacki z czasów wikińskich.
// A bit of textile archaeology as a starting point - stone loom weights and weaving sword from Norse period.
Poniżej przedmioty XVIII- i XIX-wieczne. Grzebienie do czesania wełny (szetl. kems), czółenko z cewką wykonaną z kości owcy, wrzecionko i specyficzne dla Wysp narzędzie - futeralik wypełniony obciętymi ptasimi piórami służący do zatykania w nim drutów w trakcie dziergania. Wkładano go pod pachę lub za pasek, z prawej strony.
// Items from the 18th and 19th cent. Woolcombs (shetl. kems), shuttle with bobbin made of sheep's bone, drop spindle and knitting sheath. I found a description of the latter one at Museum's website: the narrow end of the knitting sheath was tucked into the right side of the knitter’s skirt or apron, and the knitting needle was inserted into the open end among the quills. This freed up the knitter’s right hand, and enabled them to knit much faster.
Słynne szetlandzkie koronki z naprawdę cienkiej przędzy :)
// Famous shetland lace made from really fine yarn :)
Swetry z pierwszej połowy XX wieku. Co ciekawe, ten z prawej ma na ramionach wydziergane małe swastyki.
// Jumpers from the first half of the 20th cent. What's interesting, the one on the right has small swastikas knitted on shoulders.
Przemysłowa produkcja tkanin wełnianych na Wyspach to dość nowa historia, sięgająca początków XX wieku.
// Textile industry in Shetland began to develop in the beginning of the 20th cent.
Na koniec zdjęcie gabloty z modelami do fajnego projektu z początku lat 90. - Shetland Croft Cosy. Projekt zakładał ozdobienie w ten sposób jednego z porzuconych tradycyjnych szetlandzkich domów. Niestety, nie doczekał się realizacji.
// Models for Shetland Croft Cosy Project from the early 90's. The project's aim was to cover a traditional Shetland house with knitting. Unfortunately, the idea was abandoned.
W następnym szetlandzkim wpisie coś niecoś o Shetland Textile Museum.
// In the next Shetland post will write about Shetland Textile Museum.

Przypominam o trwającym do 14 sierpnia wełnianym candy :)

wtorek, 22 lipca 2014

Wełniane cukierasy, czyli... candy!

W przerwach między wakacyjnymi relacjami (część 1 tu, część 2 tu) chciałabym zaprosić Czytelników na pierwsze w dziejach bloga candy :) Z myślą o nim wybrałam w czasie pobytu na Szetlandach włóczki w sklepie Jamieson&Smith (2-ply, 172m/50g), w moich ulubionych, naturalnych kolorach. Idealne do zrobienia grubszych mitenek lub jako dodatek do tkackich wyczynów :) Białą wełnę można pofarbować i mieć jedyny w swoim rodzaju zestaw do twórczych szaleństw.
Aby dołączyć do zabawy, należy odpowiedzieć w komentarzu na pytanie związane z kolejnym zdjęciem. Ostatnio spędzam czas przy kołowroku przędąc nitkę - naturalnie z runa szetlandzkich owiec. Ile metrów nitki jest łącznie w trzech motkach na zdjęciu poniżej? Ta osoba, która poda prawidłowy wynik lub najbliższy faktycznemu metrażowi otrzyma włóczki Jamieson&Smith. W przypadku dwóch lub więcej prawidłowych odpowiedzi wygrywa osoba, która pierwsza zamieściła poprawną odpowiedź.
Candy potrwa do 14 sierpnia, zapraszam, powodzenia :)

niedziela, 20 lipca 2014

Szetlandzkie opowieści, część 2 | Shetland stories, part 2

Zgodnie z zapowiedzią w poprzednim poście zamieszczam dziś małą relację ze spotkania z Elizabeth Johnston w jej pracowni. Z ręcznie przędzionej wełny szetlandzkich owiec powstają tutaj między innymi autorskie prace dziewiarskie w stylu Fair Isle. Czas minął nam błyskawicznie na rozmowach o wspólnej pasji :)
// During my Shetland journey (here you'll find the first post) I visited many interesting places. One of them is Shetland Handspun, Elizabeth Johnston's studio where she creates outstanding Fair Isle knitwear from her handspun and naturally dyed yarns. We had a great time together chatting about our passion :)
Wspólne zdjęcie z mistrzynią.
// With Elizabeth.
I kilka zdjęć z baaardzo wełnianego wnętrza :) Ręcznie przędzione, jedwabiste w dotyku motki szetlandzkiej wełny, obok dziergane sweterki, szale, czapki, mitenki; krosno pionowe, kołowrotki i bukiecik wrzecion - czego więcej można chcieć?
// Let me show you how lovely the place is. Soft and silky handspun Shetland yarn, knitted garments, vertical loom, spinning wheels and a bouquet of spindles - what more a fiber person needs?

Krosna pionowe, a na nich tradycyjna islandzka tkanina vararfeldur, którą tka się używając kosmyków runa.
// Traditional Icelandic vararfeldur fabric woven with wool staples on a warp-weighted loom.
Prace autorstwa Elizabeth, dziergane z ręcznie przędzionej wełny w naturalnych kolorach oraz barwionej naturalnie. Cudeńka.
// Knitted garments. All in natural colours of wool or knitted with naturally dyed yarns. Lovely.



Po więcej ciekawostek z pracowni Elizabeth zajrzyjcie koniecznie na shetlandhandspun.blogspot.com
// Check out Elizabeth's blog for more interesting stories: shetlandhandspun.blogspot.com

W następnym wpisie skrobnę coś o Shetland Museum and Archives.
// In the next post will write about Shetland Museum and Archives.

piątek, 11 lipca 2014

Szetlandzkie opowieści | Shetland stories

Pod koniec czerwca wybrałam się na wełnianą eskapadę na Wyspy Szetlandzkie, gdzie odwiedziłam wiele niezwykłych miejsc. Od Unst na północy słynącego z najlepszych koronek po południowy Mainland, gdzie z ręcznie przędzionej, naturalnie barwionej wełny powstają prace w stylu Fair Isle. Od klifów Eshaness na Northmavine po stołeczne Lerwick ze wspaniałymi zbiorami szetlandzkich tekstyliów. Wpis zaczynam od zdjęcia maskonura, który skradnie serce każdemu, kto go zobaczy.
// In the end of June I went on a trip to the Shetland Islands. Visited magical places, met wonderful people, learned a lot about local textile traditions. Hope that pictures below will let you feel the spirit of the Isles. In the first photo tammie norie a.k.a. puffin, my love.
Na wstępie nie może oczywiście zabraknąć owiec, które są obecne w każdym zakątku Wysp. Były owce statyczne...
// Sheep, sheep everywhere!
...oraz dynamiczne.
A także owcze, kolorowe pochody, z mojej perspektywy - podchody. Niektóre zwierzęta są płochliwe i ludzie nie są im do szczęścia potrzebni.
Wełna sama wpadała mi w ręce. Owce szetlandzkie linieją, a luźno fruwające kawałki runa (szetl. hentilags) wykorzystywane są do przędzenia. Sprawdzone, to prawda :)
// You can find wool lying on the ground. Locally it's called a hentilag. Hentilag is a loose piece of fleece fallen from a sheep's back. Shetland sheep moult naturally. You can spin this as well as any other wool.
Kilka fotek z przechadzki po Lerwick.
// Photos taken during walks in Lerwick.

Wszędzie jest do nabycia stosowna literatura. Osobiście polecam "Shetland Textiles 800 BC to the Present", wspaniała książka na początek znajomości z szetlandzkimi tekstyliami, do których zaliczają się też wyroby dziewiarskie.
// Very nice bookshop display :) The book on the top right, 'Shetland Textiles 800 BC to the Present' is a good introduction to history of Shetland textile tradition.
Spacery poza miastem.
// Walking in the wild in unbelievably beautiful sceneries. 
W miejscach, w których krajobrazy są nieopisywalnie piękne. W oddali wyspa Foula.
Wieczorową porą.
Wpis ma charakter rozgrzewkowy :) Następny będzie o spotkaniu z Elizabeth Johnston w jej pracowni.
// In the next post I will write about my visit at Elizabeth Johnston's studio. Stay tuned :)