poniedziałek, 24 października 2016

Walls show

Czas późnego lata to w Polsce czas imprez dożynkowych. Podobnie rzecz się ma z krajami anglosaskimi gdzie odbywają się agricultural shows. Na Szetlandach takie imprezy dzieją się przez cały sierpień. Ja wybrałam się na Walls show dedykowane farmerom z zachodniej części Mainland. Show to między innymi konkursy na najlepsze zwierzę w swojej kategorii, były więc oczywiście owce ras wszelakich, kucyki, a także psy i kury :) 
// Few pictures taken during Walls show in August.

Obok głównego tematu zwierzęcego jest też masa konkursów na najlepsze wypieki, kwiaty, warzywa, prace fotograficzne i plastyczne dzieci i dorosłych, a także- co mnie najbardziej ucieszyło - na najpiękniejsze koronki, swetry, rękawiczki czy czapki. Jednym słowem, rękodzieło lokalnych mistrzyń do podziwiania z bliska. Czasem to jedyna okazja, żeby zobaczyć prace niektórych pań, ponieważ szetlandzkie dziewiarki są bardzo skromne i uważają, że nie robią nic wielkiego (przykładem niech będzie mama mojej znajomej, która udziergała w swoim życiu około 500 swetrów :)).



Na koniec w ramach ciekawostki fotki wspomnianych konkursowych warzyw i wypieków ;)


Impreza zgromadziła tłumy, atmosfera była mega wyluzowana - dobra zabawa przede wszystkim!

wtorek, 18 października 2016

Lato w Shetland Textile Museum | Summer at Shetland Textile Museum

Lato na Szetlandach upływa pod znakiem długich dni zatem w słoneczne wieczory prządki spotykały się na wspólnym kręceniu w najlepszym do tego miejscu, czyli w Shetland Textile Museum :) Kołowrotki terkotały podczas kilku środowych spotkań w pokoju z wystawą dedykowaną Fair Isle i koronkom. Kto tak jak ja nie miał swojego kołowrotka mógł skorzystać z któregoś z dostępnych "warsztatowych" kółek.
// Few pictures from spinning nights at Shetland Textile Museum plus short movie taken during weaving demo session. The loom comes from early 20th century and was originally used for tweed production.
Innym razem miałam okazję popracować na krośnie pochodzącym z pierwszej połowy XX wieku i używanym na wyspach do tkania tweedu. Najpierw jednak napełniałam cewki do czółenka wątkiem przy pomocy starodawnej nawijarki (sama kiedyś miałam podobną).
Krosno posiada mechanizm przerzutowy, który eliminuje potrzebę chwytania przez tkacza czółenka. Wynaleziony w XVIII wieku mechanizm jest jednym z symboli rewolucji przemysłowej.
Tkanie na tak dużym krośnie jest ciężką fizyczną pracą. Pracuje się w pozycji półsiedzącej - przy warsztacie o naprawdę sporej masie podnóżki trzeba solidnie deptać.
Mechanizm przerzutowy w tym konkretnym egzemplarzu wymaga dalszej regulacji, żeby można było - zgodnie z zasadą działania mechanizmu - jedną ręką trzymać uchwyt do wybijana czółenka, a drugą ręką dobijać bidłem wątek. Musiałam zmieniać ręce i pociągać za sznurki połączone z wybijakami wprawiającymi czółenko w ruch. Widać to dość dobrze na poniższym filmie.

Była to dla mnie świetna okazja do poznania nowego typu warsztatu i jeśli tylko będzie możliwość to z przyjemnością do niego wrócę.

niedziela, 16 października 2016

Pocztówka z Wysp | Postcard from the Islands

Postanowiłam ostatnio, że czas najwyższy wrócić do regularnego blogowania :)
// It's time to get back to blogging and write more regularly here :)

Ci z Was, którzy śledzą mojego Facebooka lub Instagram wiedzą, że od sierpnia mieszkam na Szetlandach. Druga połowa lata minęła pod znakiem wypraw po okolicy, ponieważ wspólnie z grupą kilku zaangażowanych osób rozpoczęłam projekt badawczy poświęcony historii szetlandzkiego tweedu. Bieżące informacje pojawiają się tutaj.
// Those of you who follow my Facebook or Instagram already know I've moved to Shetland in August. Together with a team of researchers I'm working on History and Heritage of Shetland Tweed project. You can follow us here.



W wolnym czasie chodziłam na spotkania przy kołowrotku do muzeum, gdzie spróbowałam też swoich sił w tkaniu na krosnach, które możecie znać z posta z 2014 roku.
// In the so-called meantime I was attending spinning nights at Shetland Textile Museum which was great fun. I also tried weaving on museum's loom with fly shuttle device. The loom was featured on the blog in one of the posts from 2014.


Miałam wyjątkową okazję przyjrzeć się z bliska jak przebiega strzyża szetlandzkich owiec.
// Had one of a kind experience and attended sheep shearing.


Nie ominął mnie oczywiście Shetland Wool Week pełen pokazów, prelekcji i warsztatów :)
// In the end of September we celebrated Shetland Wool Week full of presentations, talks and workshops :)


Stała się też rzecz nieprawdopodobna - nauczyłam się podstaw dziergania!
// Something ubelievable happened as well - finally taught myself how to knit! And purl!


Więcej szetlandzkich wieści w kolejnych postach.
// More Shetland blog posts coming soon.

niedziela, 17 kwietnia 2016

Torebki Pixel | Pixel bags

Jak wiecie, jestem miłośniczką stonowanych barw i kolorów ziemi, czasem jednak robię przysłowiowy skok w bok - pisałam o nim w poście w styczniu ;) W zimowe miesiące (które na szczęście już za nami!) tęskno za latem, więc na warsztat powędrowała osnowa w barwach tęczy. Z tkaniny powstały kolorowe torebki Pixel, z równie kolorowymi zamkami i podszewkami - w sam raz na zimową chandrę.
// Some pictures of colorful&cheerful Pixel bags, woven with cotton yarn. The bags are perfect knitters' companions - see Lete's review below :)


Torebki zaskarbiły sobie sympatię dziewiarek. Bardzo się ucieszyłam czytając tę recenzję Justyny, autorki wielu pięknych wzorów dostępnych na stronie Lete's Knits.

Niedawno powstały kolejne Pixele. Zrobiłam je w dwóch wersjach kolorystycznych: zółto-pomarańczowo-czerwono-różowo-fioletowych i niebiesko-zielono-żółtych.

środa, 16 marca 2016

Krishna in the garden of Assam, British Museum

Pod koniec stycznia miałam okazję zawitać na parę dni do Londynu. Miejscem numer 1 do odwiedzenia było oczywiście słynne ze swoich bogatych zbiorów British Museum. W kręgu moich zainteresowań są przede wszystkim dzieje Brytanii rzymskiej, anglosaskiej i średniowiecznej, jednak z przyjemnością trafiłam na tymczasową wystawę poświęconą Vrindavani Vastra – indyjskiej tkaninie przedstawiającej sceny z życia boga Kriszny.
// In the end of January I spent several days in London. Among many must-visit places my #1 was The British Museum with its stunning collections from literally all over the world.
I'm mostly interested in Roman, Anglo-Saxon and medieval Britain, although I gladly went and saw interesting exhibition about Vrindavani Vastra, an Indian silk textile depicting Krishna's life.
You can read more about this textile, its history and meaning on British Museum's page: Vrindavani Vastra.

Ta wykonana z jedwabiu tkanina pochodzi z XVII wieku ze stanu Asam, mierzy 9 metrów długości i zszyta jest z 12 paneli. Tkanin tego typu było więcej, a egzemplarz prezentowany na wystawie jest najlepiej zachowanym zabytkiem.



W sali, gdzie zabytek jest eksponowany umieszczono po przeciwnej stronie inne ciekawe obiekty, między innymi płaszcz pochodzący z XVIII wieku, w którego podszewkę wszyto tkaninę o tej samej treści.



Indie to bez wątpienia kraina jedwabiu. Motki jedwabiu muga o złocistomiodowym kolorze. W tle zawieszono złoto-czerwone tkaniny z niego wykonane. Noszą je asamskie kobiety. Biało-czerwone tkaniny z jedwabiu i bawełny to gamusa przeznaczone do ofiarowania w świątyniach oraz do wręczania gościom. Ostatnia tkanina po prawej to szal z jedwabiu eri. Wszystkie tkaniny są współczesne, ręcznie tkane i pochodzą ze stanu Asam.



Wystawa potrwa do 15 sierpnia 2016 roku, więc jeśli zamierzacie odwiedzić Londyn, to polecam wybrać się do British Museum.

środa, 3 lutego 2016

Życie (ręcznie tkanych) rzeczy | Life of (handwoven) things

Wiele osób zastanawia się jak to jest z wytrzymałością ręcznie tkanych szali, toreb czy koców. Regularnie korzystam z kilku utkanych przez siebie rzeczy i chciałabym pokazać jak wyglądają po pewnym czasie używania, odpowiednio konserwowane i przechowywane*. Zdjęcia są na tyle duże, że po otwarciu ich w osobnej karcie można przyjrzeć się tkaninom bliżej.
// Few words on how a handwoven scarf, throw, bag and keyring looks after months/years of usage.

Zacznę od zimowego szala z alpaki i jedwabiu, który noszę od końca grudnia 2013 roku (wspomniany w tym poście). Powierzchnia szala stała się puszysta, dzięki czemu jeszcze przyjemniej się go nosi.
Narzuta zwana kocem jednoosobowym, utkana na początku 2014 roku (pisałam o niej tutaj) z roślinnie barwionej wełny. Używana podczas popołudniowych polegiwań z książką lub laptopem.
W poście z września 2015 roku (opublikowanym tutaj) pokazywałam zdjęcia torby i breloków wykonanych z merceryzowanej bawełny. Obie rzeczy powstały przed wakacjami. Torba była zabierana na miasto, przeszła też ze mną szlak urlopowy, często obciążona ponad miarę (zaprojektowana jest na wyjście na spacer, a nie na wyprawę do Śródziemia ;)). Bawełna w miejscu styczności z biodrem ze względu na tarcie lekko się poczochrała - pokazuje to poniższe zdjęcie. Ucho torby, wielokrotnie dotykane rękoma, nie nosi właściwie śladów zużycia, podobnie jak reszta miejsc.
Brelok, od czerwca non-stop w użyciu. 
To bardzo ciekawe móc obserwować jak czas obchodzi się z ręcznie wykonanymi tkaninami :)

*pierzemy ręcznie, suszymy na płasko, w razie potrzeby prasujemy przez ściereczkę; przechowujemy w woreczku przeciwkurzowym lub w kartonie, w przypadku tkanin wełnianych warto dodać torebkę lawendy

środa, 27 stycznia 2016

MIAT, Gent

Museum over industrie, arbeid en textiel w belgijskim Gent to miejsce, które odwiedziłam blisko rok temu. Muzeum zajmuje budynki dawnej przędzalni bawełny. Na górnych piętrach mieszczą się stałe ekspozycje sprzętów i maszyn używanych w XVIII i XIX wieku.
// Pictures taken during my visit at MIAT (Museum about industry, labour and textile) in Ghent, Belgium.

Nagromadzenie sprzętów jest tak duże, że nie sposób opisać wszystkie. Oprócz snowadeł czy szpularzy znajdziemy na wystawach krosna gobelinowe, żakardowe, przemysłowe oraz selfaktor.



Moją uwagę przyciągnęło krosno do tkania tasiemek, o bardzo skomplikowanej budowie. Ilość górnych elementów konstrukcji robi wrażenie.

Znalazłam na YouTube krótki amatorski film, na którym można zobaczyć takie krosna w ruchu.
Niższe kondygnacje to już bardziej współczesna historia. Do obejrzenia mamy całą halę produkcyjną oddającą realia procesu produkcji bawełny.


Na tym samym poziomie mieści się pracownia tkacka i barwierska. Można do niej zajrzeć i zapoznać się z efektami prowadzonych tu zajęć.
Roślinnie barwione motki wełny, każdy z etykietką informującą o użytym barwniku.
W muzealnym sklepie można kupić literaturę oraz tkaniny wykonywane na miejscu. Skorzystałam z przyjemnością :) A tak wygląda budynek z zewnątrz. W ogródku rosną rośliny barwierskie.

W polskich muzeach też dużo się dzieje w temacie tkania i przędzenia. Muzeum w Swołowie koło Słupska organizuje całoroczne warsztaty rękodzielnicze "Od stóp do głów ubrani w tradycję". Wełniane pokazy i warsztaty będą też prowadzone w Muzeum Kaszubskim w Kartuzach, trzeba śledzić FB i wypatrywać ogłoszeń.
Jeżeli macie wiadomości o planowanych warsztatach włókienniczych w innych muzeach w Polsce, to dajcie znać w komentarzu.

sobota, 16 stycznia 2016

Skok w bok | Something different

Lub po prostu "coś innego" jak podpowiada angielska wersja tytułu posta :) Z bawełnianej ośmionicielnicowej tkaniny zrobionej jakiś czas temu powstały kosmetyczki/torebki na przydasie. Dostały kolorowe podszewki i zamki.
// Usually I weave fabrics for scarves or shawls. This time I want to show you cosmetic bags/cases made of cotton I wove some time ago.



Pojawi się jeszcze kilka sztuk, z kolejnej "partii" materiału ;)
// There will be more colorful cases soon.



Torebki w jagodowych odcieniach są do kupienia w moim sklepie, zapraszam.
Cases in berry shades are for sale. Please visit my shop.